www.stradunia.pl nasza wieś... Wasz świat!!!
Polityka Prywatności
W celu zapewnienia najwyższej jakości usług wykorzystujemy informacje przechowywane w Państwa przeglądarce internetowej. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności
Gazetka Głos Serca
Szkoła

Nawigacja
Strona Główna

Parafia
Galeria parafia
gazetka Głos Serca
CARITAS "Rodzina Rodzinie" sposób realizacji
CARITAS "Rodzina Rodzinie" instrukcja


Szkoła
Galeria szkoła (archiwum)

Nasza wieś
Galeria
Galeria użytkowników
Do pobrania

Forum
Księga gości

Kontakt
Ostatnio dodane zdjęcia
galeria parafia
Użytkowników Online
Gości Online: 4
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 233
Najnowszy Użytkownik: solectwo
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
jak św. Franciszek - remont koscielnego dachu
Nasi przodkowie w nawie straduńskiej świątyni umieścili między innymi figurę św. Franciszka z Asyżu.. Dlaczego? /.../ W związku z trwającymi pracami remontowymi naszego kościoła mam skojarzenia z Jego postacią, gdyż Franciszek podjął się odbudowy małego kościółka zwanego „Porcjunkula”. My też, jak św. Franciszek, nie szczędzimy starań, aby nasza świątynia była piękna.

Ósmego października bieżacego roku (2007) rozpoczęliśmy prace przy zmianie dachu naszego kościoła. To główny front robót. Już wiosną zaczęliśmy bowiem prace towarzyszące:
- zaangażowany taternik zmienił najwyższą część instalacji odgromowej na wieży,
- przy tej okazji solidnie umocowaliśmy krzyż ( to praca panów Arnolda, Józefa i Rudolfa Kaisig),
- latem panowie Krzysztof i Roman Miczka w pocie czoła zbudowali podziemną część nowej instalacji odgromowej,
- jesienią zmieniony też został główny przewód zasilający kościół w energię elektryczną.

Roboty ruszyły. Jesienna mgła przypomniała w pierwszy dzień jaka to pora roku. Celowo jednak ją wybraliśmy, gdyż niebezpieczeństwa nie stwarzają wówczas burze, ani nie grożą letnie ulewy, co przy wysokości budowli i odkrytym dachu ma wielkie znaczenie.
Stara dachówka to już odpad. Dobrze pobita, spadając z wysokości, wykorzystana została jednak do utwardzenia dróg prowadzących do pól.Jej transportem zajął się pan Bernard Plosczyca.

Pierwsza niespodzianka. Na samym szczycie kalenicy zagnieździły sie dzikie pszczoły. Tak dzielnie broniły swojego terytorium, że musieliśmy wezwać strażaków, aby się od tych lokatorów uwolnić.
Wyprzedzając pracę dekarzy, na zasadzie pospolitego ruszenia, zbudowaliśmy rusztowanie nad dachem prezbiterium, aby uzupełnić fugi na szczytowej ścianie kościoła, która później nie byłaby dostępna, oraz zabezpieczyć gzymsy obróbkami z blachy przed wszędobylskimi gołębiami. Wysoko, jak dla amatorów, ale widok z tej wysokości uwalniał od strachu, a przynajmniej go rekompensował. Prace te, nie okazując lęku, wykonali panowie: Roman Ryczyrz, Janusz Michna, Henryk Szczepanek, Arnold Kaisig, Bernard Plosczyca i Robert Gramala.


W niektórych miejscach więźba dachowa okazała się bardzo zniszczona. Przy wieży, po obu stronach, całe fragmenty połaci dachowej: krokwie, słupy, legary, jętki trzeba było całkowicie wymienić na nowe. To znacznie zatrzymywało tempo robót.



Inne fragmenty dachu wydawały się być za słabe, co spowodowało pofalowanie się starego dachu. Zdecydowaliśmy się założyć wzmacniające konstrukcję dodatkowe jętki, a w innych miejscach zastosować nakładki wzmacniające.



Nowa dachówka (firmy „Nelscamp”, sprowadzona z Niemiec) prezentuje sie pięknie. Mamy nadzieję, że przeżyje wielu z nas i dobrze zabezpieczy kościół w zmiennych warunkach atmosferycznych.

Na dachu dekarze (firma p. Garusa z Gwoździc) i nasz miejscowy elektryk, p. Krzysztof Miczka. Tu niezbędna była ścisła współpraca fachowców. Na kalenicy poprowadzić trzeba było drut odgromowy, a jego klamry mocujące spełniają również rolę zacisków dla założonych tam kolców przeciwko siadaniu gołębi.
Połać dachu przed założeniem dachówki została ofoliowana, a krokwie nasączone środkiem zabezpieczającym. Równocześnie z kryciem dachówką zakładane były nowe tytanocynkowe rynny i płotki śniegowe.

Nie obyło się bez kolejnej niespodzianki. Na początku listopada, kiedy prace wciąż trwały, spadł śnieg. Dla firmy to chyba „no problem”, ale dla farorza niezły stres - dach główny gotowy, ale przecież prezbiterium dopiero ofoliowane !
Dobrze, że jeszcze zima się nie rozgościła na dobre, tylko potrzymała parę dni i znów zrobiło się znośnie, bo dokończyć prace.


22-go listopada pojawiła się iskierka nadziei, że prace dobiegną końca. Udało się. Alleluja!!! Bogu niech będą dzięki, że bezpiecznie (chociaż długo, dłużej niż było to planowane).

GALERIA ZDJĘĆ
Odwiedzin: 3514
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Góra Św.Anny na żywo
Działa z przeglądarką
Internet Explorer
User: stradunia
Password: stradunia
Losowa fotografia
Ostatnio dodane zdjęcia

IMG_1958.jpg
IMG_1959.jpg
IMG_1960.jpg
Ostatnio dodane zdjęcia
galeria szkoła
Ostatnio dodane zdjęcia
galeria użytkowników