Kościół (świątynia) bez dzwonów jest jak niemy albo milczący człowiek.

W tradycji chrześcijańskiej dźwięk dzwonów symbolizuje „głos Boży”.

Czy rozpoznajesz ile dzwonów wisi na wieży naszego kościoła?

Prozaicznie: kiedy dzwonią wszystkie, albo, kiedy odzywa się ten „na skonanie”, ewentualnie ten zwołujący w tygodniu do kościoła..

Co wiemy o dzwonach straduńskiej świątyni?

W zachowanej niemieckiej części Kroniki parafialnej znajdujemy bardzo krótką i lakoniczną informację:

Dzwony – trzy stalowe – ufundował rolnik Mathias Tomeczek”.

Na wieży naszego kościoła wiszą jednak cztery dzwony!

Wspomniane „trzy stalowe” mają na czaszy odlany jedynie rok narodzin (o dzwonach mówi się, że się rodzą, a nie są produkowane, bo „mają duszę”) i nic więcej. Nasze dzwony najprawdopodobniej odlane zostały w Hucie Mała Panew w Ozimku. Zastanawia mnie jednak rok widniejący na czaszy – największy z trzech 1918, mniejszy i średni 1919. Wtedy jeszcze nawet nie rozpoczęto budowy naszego kościoła. Nieznana jest praktyka, by budowę nowej świątyni rozpoczynano od odlania, czy nawet zamówienia dzwonów do kościoła którego jeszcze nie ma. Raczej zamówienie, odlanie, kupno i zawieszenie dzwonów to ostatnia inwestycja związana z powstawaniem świątyni. Rodzą się więc pytania, czy nasze dzwony odlane były dla naszego kościoła, czy może odkupione od kogoś, kto ich nie odebrał z huty, a może ten kto je zamówił nie miał funduszy na ich odebranie?

Zazwyczaj na czaszy dzwonów znajdziemy co najmniej Imię i datę powstania. Nasze narodziły się bezimienne!

Co więcej, wiele odlanych dzwonów upamiętnia fundatorów, którzy przyczynili się do ich powstania, co czyni je cennym źródłem wiedzy o lokalnej historii i tradycji katolickiej. Dzięki tym napisom możliwe jest obserwowanie rozwoju parafii, zacnych, bogatych, hojnych mieszkańców oraz ważnych wydarzeń w danej społeczności. Dzwony dedykowane są świętym, a często znaczącym postaciom historycznym lub lokalnym bohaterom, co nadaje im niepowtarzalny charakter. W ten sposób stają się one nie tylko symbolem pamięci o kluczowych chwilach, ale także nosicielami wiadomości i wartości, które są istotne dla danej wspólnoty.

Czwarty dzwon wiszący na wieży /najmniejszy/ po zbudowaniu kościoła został tu przeniesiony z kaplicy stojącej przy ul. Powstańców Śl. Widnieje na nim napis: ST.URBANUS ORA PRO NOBIS, S.B.MAGER GROSS MICH. IN NAISSE 1801, THOMAS KAISIG. FRANZ GRUCHOT.MATH CHITREG. GERICHTEN JOH.KNIETSCH SCHULMEISTER. Tłumaczenie zaproponowane przez p. Dominikę Ochlast brzmiałoby: Święty Urbanie módl się za nami, S.B. Mager (Sebastian Benjamin Mager ludwisarz) odlał mnie w Nysie w roku 1801, Thomas Kaisig, Franz Gruchot, Mathias Chitreg fundatorzy, Johennes Knietsch nauczyciel (zapisanie nazwiska nauczyciela sugeruje, że albo był inicjatorem zbiórki, albo osobą, która zredagowała inskrypcję i nadzorowała zamówienie u ludwisarza w Nysie).

Umieszczono więc na nim wszystko co klasyczny dzwon mieć powinien. Ponieważ jest to tak zwana sygnaturka, czyli mały dzwon informacje są skrótowe. Nosi Imię św. Urbana, często spotykanego patrona rolniczej wsi jaką była wówcza Stradunia, jest rok jego narodzin (1801), miejsce gdzie powstał (Nysa) i kto go ufundował. W czasach kiedy Stradunia /bez własnego kościoła/ należała do brożeckiej Wspólnoty, dzwon ten odzywał się kiedy zmarłego mieszkańca Straduni odprowadzano na cmentarz do Brożca.

W roku 2001 proboszcz ks. Konrad Kosytorz w Kronice zapisał:

Oprócz hełmu wieży wykonano nową konstrukcję, podstawę z drzewa pod dzwony, wykonano metalową konstrukcję do zawieszenia dzwonów, nowe drewniane żaluzje oraz dzwony otrzymały napęd elektryczny. Dotychczas aby dzwonić trzeba było ciągnąć za sznur.

Faktycznie więc dzwon „Urban”, chociaż na wieży wisiał, do czasu elektryfikacji był niemy.

Na kiermasz 2014 roku zaproponowałem, aby naszym bezimiennym dzwonom nadać Imiona. Ogłosiłem plebiscyt w każdy mógł przedstawić swoje propozycje. Warunkiem udziału było uzasadnienie wyboru danego Imienia. Wskazanych zostało kilkadziesiąt „Imion”, ale zdecydowanymi faworytami zostali: Jan Paweł II, Konrad i Józef. Sugerując się uzasadnieniami sam podjąłem decyzję, że imię „Jan Paweł II” nadane zostanie największemu z dzwonów, średni otrzyma imię „Konrad” (imię mojego zacnego poprzednika), a mniejszy z trzech, imię „Józef”, jako że jest to dzwon pogrzebowy, a św. Józef jest patronem dobrej śmierci. Jestem pewien, że to bardzo trafne wybory. Szczególnie ucieszyłem się z „Konrada”.

Chrzciny dzwonów zaplanowane zostały na Niedzielę Chrztu Pańskiego otrzymały uroczystą oprawę. Zamówiłem mosiężne tabliczki z odpowiednim grawerem, które umieściliśmy na zawieszeniu /kołyskach/ dzwonów. Po okolicznościowym kazaniu i modlitwie „namaszczałem” wodą święconą każdą tabliczkę wzywając, aby odezwał się odpowiedni dzwon (i dzwon się odzywał). Potem zaproponowałem, aby podejść i dotknąć tabliczki, aby w ten sposób wola parafian nadających dzwonom takie właśnie Imiona fizycznie została im przekazana. Od tej więc chwili żegna naszych parafian „Józef”, wybija też kwadranse godzin. Na codzienną mszę świętą woła „Konrad”. W niedziele i święta zaś, w chórze „Konrada” i „Józefa”, wzywa „Jan Paweł II”, wybija także pełne godziny zegarowe, odmierzając nam czas.

Dzwony są w parafii po to, żeby obwieszczały najważniejsze etapy ziemskiego życia ludzi tworzących konkretną Wspólnotę.

Przyjął się u nas także zwyczaj odprowadzania zmarłych na miejsce ich wiecznego spoczynku właśnie głosem dzwonów. Gdy z trumną ze zwłokami zmarłego wchodzimy do kościoła oraz gdy po mszy świętej trumna opuszcza świątynię, a także gdy ciało zmarłego opuszczane jest to grobu żegna odchodzącego parafianina „Józef”.

Inskrypcje obecne na dzwonach kościelnych nie tylko zdobią te instrumenty, ale również niosą ze sobą głębokie znaczenie duchowe oraz historyczne, niech więc świadczą o naszej Wspólnocie potomnym.

Prawda, że dzwony to prawdziwy „głos” świątyni?