Stradunia jako wieś bez swojego kościoła przez całe wieki należała do parafii w Brożcu. Wielokrotnie czynione były starania, aby wieś przyłączyć do mechnickiej parafii, od której położona jest znacznie bliżej (zaledwie 2km), ale przede wszystkim mieszkańcy marzyli o budowie własnej świątyni. Blisko 6km polnej drogi do kościoła parafialnego w Brożcu przemierzali od wieków i coraz bardziej dojrzewało w nich pragnienie posiadania świątyni na miejscu.
W związku bowiem z rozwojem przemysłu wielu mieszkańców Straduni wyjeżdżało do pracy na Górny Śląsk. Wracali do domu w soboty zmęczeni, by w niedzielę znowu udawać się do pracy. Uczestnictwo w niedzielnych nabożeństwach w Brożcu podupadało. Budować kościół – powtarzały się liczne głosy.
Poważne rozmowy o budowie kościoła prowadzone były krótko przed wybuchem I-szej wojny światowej. Mógł to być rok 1910.Wieś liczyła wówczas ok.1000 dusz. Niestety przeszkodą w realizacji planów okazał się wybuch I wojny światowej.
Gdy w 1919 roku nadeszła zgoda z Kurii wrocławskiej, podpisana przez kardynała Bertrama, na utworzenie samodzielnej parafii, natychmiast, bo wiosną 1920 roku położono kamień węgielny i rozpoczęto budowę kościoła. Legenda odnotowuje jakąś łunę, która miała wówczas wskazywać miejsce, gdzie kościół ma być zbudowany.
Grunt pod budowę udostępnili trzej właściciele: Smykała, Richter i Schendzielorz, a zapłaciła za jego wykup Johanna Wosczyna. Cegłę wypaliła pobliska cegielnia w Krępnej(zużyto 200 000 cegieł), a majstrem budowy był miejscowy mistrz murarski Johan Glombik. Najbardziej zaangażowani w budowę byli: Johanna Wosczyna, Josef Gruchot, Karl Latatz, Anton Posor, Paul Staisch, Franz Umlauf, ale przy budowie uczestniczyli wszyscy mieszkańcy Straduni; także mieszkańcy okolicznych miejscowości. Drewno potrzebne do budowy częściowo podarował, a częściowo tanio sprzedał Graf von Scherr-Toss z Dobrej. Więźbę, drzwi, schody i chór wykonał stolarz Kaiser z Brożca. Łuki do prezbiterium podarowała firma z Wrocławia. Okna i ławki zakupili mieszkańcy Straduni, a wykonał je stolarz Kummd z Krapkowic. Ołtarz św.Franciszka również zakupili mieszkańcy Straduni. Byli też sponsorzy wyposażenia wnętrza: ołtarz główny i ołtarz Matki Boskiej ufundował właściciel miejscowej piekarni Anton Posor, fundatorem organów, sprowadzonych z seminarium aus Pilchowitz, był Paul Wientzek, krzyż na wieżę wykuł Karl Latatz, dzwony ufundował Mathias Tomeczek. Droga krzyżowa pochodzi z kościoła we Wróblinie.
W krótkim czasie z Boską pomocą i przy ogromnym udziale i wysiłku mieszkańców powstał w Straduni piękny kościół w stylu późnego neogotyku.
Poświęcenia nowej świątyni dokonano 13 sierpnia 1922 roku, a pierwszą mszę świętą odprawił brożecki proboszcz ks. Schlensag.
Samodzielna parafia pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa powstała, należy przyjąć, wiosną 1923 roku gdyż od tego roku prowadzone są księgi metrykalne.
O potrzebie budowy własnej świątyni mieszkańcy marzyli od dawna. Blisko 6km polnej drogi do kościoła parafialnego w Brożcu przemierzali od wieków. Poważne rozmowy o potrzebie kościoła prowadzone były krótko przed wybuchem I-szej wojny światowej. Przeciwny tej budowie był ówczesny proboszcz Brożeckiej parafii ks.Schlensag, który nie popierał inicjatywy mieszkańców. Przełom w postawieniu kościoła w Straduni nastąpił 13 września 1921 roku za pośrednictwem starego młynarza pana Umlaufa. W tym czasie w Straduni funkcjonowały dwa młyny na rzece Straduńka. Woda była piętrzona w pierwszym z nich (Lipka) tak, że drugi pracował na zmianę. Potrzeba sprawiła, że młynarz Umlauf wykorzystywał godziny nocne, żeby zabezpieczyć potrzeby mieszkańców w mąkę. We wspomnianym wyżej dniu pan Umlauf o godzinie 23 wyszedł z młyna, żeby pooddychać świeżym powietrzem. Usiadł na ławeczce i oczy skierował w kierunku wsi, wtedy nad stodołą rodziny Dudek ukazał mu się żarzący słup ognia, który długo utrzymywał się w powietrzu. O tej godzinie stary młynarz poszedł do wsi do gospodarza Latacza, następnie do Woszczyny zwanego „Borusem” i do piekarza Posora rozpowiadając im to zdarzenie. Wszyscy udali się do Aleksandra Woszczyny, bogatego karczmarza z tą wieścią i pytaniem zarówno, co oznaczał słup ognia za Dudkową stodołą, w miejscu w którym były zabudowania gospodarza Smykały. Wspólnie doszli do wniosku, że słup ognia wskazywał miejsce budowy świątyni. Decyzja karczmarza Woszczyny była natychmiastowa. Swoje zabudowania mieszkalne i gospodarcze przekaże rodzinie Smykała, a w miejscu ich gospodarstwa powstanie kościół. Budowę swojego domu mieszkalnego (obecna plebania) rozpoczął natychmiast. Zmarł nagle kiedy brukarz kończył ostatnie metry na podwórzu wokół ukończonego już budynku. Decyzja o budowie kościoła zapadła błyskawicznie. W następną niedzielę wymienieni wyżej panowie konno wybrali się w kierunku Walec, a wrócili od Strzelec Opolskich oglądając po drodze przeróżne kościoły. Projekt naszego kościoła nadszedł szybko i to z zupełnie innej strony. Otóż szwagier mieszkanki Straduni pani Olgi Tomeczek-Krompietz, kreślarz z Wrocławia, miał gotowy projekt na budowę kościoła w Zdzieszowicach. Mieszkańcy Zdzieszowic zmienili decyzję i zrezygnowali z projektu. Gotowy projekt zakupiony został za pół ceny. Organizacją materiałów zajął się Karol Boromeusz Woszczyna, a za pieniądze odpowiedzialny był piekarz pan Posor Antoni. Cegła na budowę kościoła zakupiona została z cegielni w Krępnej. Właścicielka cegielni Grafin von Gaschin z Żyrowej kazała opłacić tylko koszty wypalania cegły. Drzewo na więźbę dachową podarował hrabia Heinrich von Haugowitz, do którego należał majątek ziemski w Straduni. Całą zwózkę tych materiałów wykonali mieszkańcy Straduni. Dachówkę zakupiono u Pana Białka w Krapkowicach. Więźba dachowa wykonana została pod nadzorem mistrza ciesielskiego pana Kaiser z Brożec. Nad całością prac murarskich czuwał i kierował nimi miejscowy mistrz murarski pan Johan Glombik. Jak sprawnie szła budowa i jakie było zaangażowanie mieszkańców Straduni świadczy fakt, że w rok po decyzji o jego budowie 13 września 1922 roku kościół był gotowy.
Jego konsekracji w tym dniu dokonał bardzo uroczyście ksiądz Kardynał Bertram z Wrocławia. Kościół jest pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa.
To była historia naszego kościoła w Straduni. Pan Jerzy Glowka jako pierwszy został ochrzczony w naszym kościele.
Pierwszym proboszczem, którego odnotowuje Kronika parafialna był przez rok ks.Antoni Siedlaczek. Po nim posługę kapłańską pełnili:
Ks. Thomas Bieler od 1923 do 1926
Ks. Adrian Ochman od 1926 do 1935
Ks. Rajmund Schypulla od 1935 do 1944
Ks. Feliks Sapok od 1945 do 1950
Ks. Jan Sorek od 1950 do 1953
Ks. Bernard Bartoszek od 1954 do 1958
Ks. Jan Sorek od 1959 do 1960
Ks. Zenon Dzierża od 1960 do 1979
Ks. Władysław Kut od 1979 do 1989
Ks. Konrad Kosytorz od 1989 do 2005
Ks. Manfred Lubczyk od 2006
Spośród dziesięciu proboszczów straduńskiej parafii dwóch pochowanych jest na miejscowym cmentarzu parafialnym: ks. Rajmund Schypulla (1935-44)
i ks. Konrad Kosytorz (1989-2005).
Pierwszy zapis w księgach chrzcielnych pochodzi z dnia 27 maja 1923 roku; odnotowano tam chrzest dziecka o imieniu Adelheid Kalisch, córki Paula i Marty zd. Slomka.
Szczere pragnienie i wielkie zaangażowanie mieszkańców Straduni sprawiły, że powstała świątynia, która dzisiaj jest miejscem żywego kultu i świadectwem głębokiej wiary dawniejszych i obecnych jej mieszkańców.