„naród który traci pamięć jest narodem bez przyszłości” – JPII
„naród który traci pamięć przestaje być narodem” – Piłsudski
„naród, który nie zna swej historii skazany jest na jej powtórne przeżycie”– autor nieznany
64 lata po zak. II wojny światowej (w 2009 roku) na placu kościelnym postawiliśmy pomnik poległym na frontach wojen I i II wojny światowej. Czy potrzebny? Po tylu latach?
Wspominała moja matka, jak to po przejściu frontu jej rodzina wróciła do swojej wsi (tu niedalekiego, do Trawnika). Byli jednymi z pierwszych, którzy wrócili do domu. Na polach wokół wioski leżało mnóstwo trupów, żołnierzy wojsk z jednej i drugiej strony frontu, a także cywilów. Otrzymali nakaz od władz, i z rodzicami, jako kilkunastoletnie dzieci, musieli grzebać poległych; płytko, w miejscu gdzie skonali. Tam gdzie ich trupy leżały należało wykopać półmetrowej głębokości jamę, na długość ciała, do której wystarczyło wtoczyć zmarłego. Tylko krzyż uczyniony ręką nad zmarłym … i koniec. Potem pola te zostały zaorane. Nigdy więcej nikt nie potrafił ustalić gdzie pozostały ciała ojców, dziadków, wujków …, zresztą nikt ich nie szukał. Ponieważ gefreiter zbierał od zmarłych tak zwane nieśmiertelniki, do domów przyszła jedynie wiadomość, że członek ich rodziny poległ na froncie.
Nasz pomnik upamiętnia tych właśnie mieszkańców naszej wioski, którzy nie wrócili z frontu wojennego – nie wiadomo gdzie zostali pochowani. Chcemy o nich pamiętać, „abyśmy nie byli skazani na powtórne przeżycie takiej historii”
Sam pomnik, jego elementy, jest też historią.
Krzyż, który stoi na środku pochodzi z naszego kościoła. Został zdjęty z wieży podczas zmiany czaszy przy ostatnim remoncie w 2001 roki i zastąpiony lżejszym. Jak podaje Kronika parafialna, został on wykuty przez miejscowego kowala Latatza dla nowo wybudowanego kościoła. To rok 1921, a więc czas międzywojenny. Stoi on na środku pomnika by łączyć pamięć o poległych podczas I i II wojny światowej.
Po jego lewej stronie jasne tablice (z piaskowca). Pochodzą z pomnika, który został wystawiony przez naszych dziadków poległym podczas I wojny światowej, a który stał na rozwidleniu ulicy Powstańców Śląskich, tuż przy szkole, obecnie przy posesji p. Hippe. Władzom komunistycznym nie podobało się jednak że widniał na nim napis w jęz. niemieckim, a zwłaszcza jedno słowo „helden” (bohaterom) i w latach 50-tych został on zniszczony – wydawało się, że raz na zawsze. Przy pracach ziemnych związanych z budową kanalizacji zostały odnalezione jego fragmenty: 2 tablice oraz płaskorzeźba postaci św. Jerzego, w kawałkach, niestety nie wszystkich. Tablice z nazwiskami poległych przeszlifowaliśmy. Z postaci św. Jerzego mogliśmy odzyskać jedynie popiersie, a z kamienia, z owym kontrowersyjnym dla władz komunistycznych napisem „helden”, wykonaliśmy postument w kształcie kielicha pod postacią św. Jerzego, co ma symbolizować ofiarę którą polegli na wojnie ponieśli dla nas. Widać więc na obecnym pomniku poległych św. Jerzego, który jakby mieszał szablą w tym kielichu ofiary przygotowując ją dla Boga ze krwi poległych (dlaczego św. Jerzy? – to patron żołnierzy). Św. Jerzego nie dało się tak dokładnie oczyścić, bo zniszczylibyśmy strukturę płaskorzeźby, a musimy pamiętać, że kamienie te przeleżały 50 lat w ziemi.
Na nowych granitowych tablicach umieścilismy nazwiska pozostałych poległych, które znajdowały się na tablicach zniszczonego pomnika oraz – wg stworzonej listy – nazwiska poległych podczas ostatniej wojny mieszkańców naszej wsi.
Napis, który umieściliśmy na obecnym pomniku jest bardzo wyważony, aby już nigdy nikomu nie przeszkadzał: „Pamiętamy” i „Odpoczywają w pokoju”.
Ten pomnik to po prostu nasza wdzięczna pamięć o bliskich, nad których grobami nie możemy stanąć, bo ich nie ma.
